rezydenci

lorem ipsum

Pablo - łamacz serc

Koci elegant o rubensowskich kształtach i ognistorudym futrze. Piękny, czarujący, dostojny Pan Kot. Rozkochuje, zachwyca, skupia na sobie uwagę, niczym kocia gwiazda, co - nie zaprzecza - całkiem lubi i chętnie wykorzystuje, by skraść kilka całusów i głasków. Kocha pieszczoty, kontakt z człowiekiem daje mu dużo szczęścia, ma w sobie mnóstwo ciepła i miłości. Potrzebuje jednak przestrzeni, by wyrażać swoje uczucia i emocje.

Gdy na horyzoncie pojawia się inny kot, Pablo woli się wycofać niż dzielić mizianiem. Przejawia naturę dumnego samotnika, który ceni sobie spokój, prywatność i człowieka na wyłączność. Ale gdy zostaniesz z nim sam - czułość, miłość i mizianki to jest to! Pablo - jak na Pana Kota przystało - lubi pospać, a harce i wygłupy pozostawia innym. Ma dwa lata, ale na co dzień bywa dość poważny. Kroczy dumnie, a nie biega. Bo kto by to widział, żeby takie wielkie kocisko tak zwyczajnie biegło. 

Pablo jest przybranym bratem Milki. Oba kotki trafiły do Kociej Kawiarni z powodu alergii opiekuna.

Milka

Otworzyła swoje serce przed człowiekiem, ale zachowała w sobie dystans i niezależność. To kocia dama. Ona dyktuje warunki, ona określa kiedy jest czas na mizianki. Uwielbia być głaskana, sama przychodzi, prosi o uwagę, przymila się do ręki, mruczy, ale kiedy uzna, że już dość - odchodzi. Nie wskakuje też na kolana, woli przysiąść się obok. Podobnie jak jej przybrany brat Pablo, ma w sobie duszę samotniczki i czasem woli pobyć sama, w ciszy, pomyśleć jakąś trudną matematyką lub sensem istnienia.

 Bardzo lubi spokój, porządek i parapet, na którym mogłaby przesiadywać bez końca i wpatrywać się w otoczenie, wyszukując drobiazgów i ciekawostek. Jest obserwatorką; spokojną, poukładaną koteczką, której do szczęścia potrzeba miłości, ale i trochę przestrzeni. No i wygodnej poduszki na parapecie. Milka akceptuje inne koty, ale trzyma się na dystans. 

Do Kociej Kawiarni trafiła wraz z Pablo z powodu alergii opiekuna.

Luna

Kryje w sobie tajemnice, których nie zdradzi od tak. Lekko skryta, trochę nieśmiała swoje sekrety powierza futrzastym towarzyszom, a nas, ludzi początkowo trzyma na dystans. Roztacza aurę nieprzystępności, uwodzi, hipnotyzuje spojrzeniem... i wybiera koty. Taak, nie ma to jak koty, jak zabawa z Plackiem, jak gonitwa za ogonem jednym czy drugim.

Jest ostrożna wobec nowo poznanych osób; na jej zaufanie i przychylność trzeba zasłużyć, trzeba ją dobrze poznać i ona dobrze musi poznać człowieka. To delikatna kruszynka pełna magii, czarna piękność z księżyca. Kocia księżniczka Luna. Choć ledwo od ziemi jeszcze odrasta, w jej króciutkim życiu wiele się działo. Kicia została uratowana ze studzienki kanalizacyjnej, do której musiała wpaść i utknąć. Udało się ją ocalić, dzięki interwencji strażaków, którzy "wypłukali" ją z rury. Taki mały kotek, a tyle przeżyć.

 Zdążyła już jednak zapomnieć o traumatycznych przeżyciach i nie opuszcza ją dobry humor i kocięca radość.

Placek

.Powaga? Odwaga! Powaga w tym wieku? "Ależ Drogi Człowieku - powiedziałby Placek, gdyby mógł - kiedyś będę rosłym, poważnym kocim gentlemanem, ale teraz? Teraz świat stoi u moich czterech łapek!". Placek jest beztroskim, przebojowym dzieciakiem, którego wszędzie pełno, który życia w sobie i ciekawości ma za trzech. Placek tu, Placek tam, ale Placka nigdy nie za wiele. Ma cudowny charakter - bystry, rezolutny, wesoły młodzieniec, ale przede wszystkim przekochany z niego kot. Czołowy miziak i przytulak, kocha się przytulać, głaskać, uwielbia też dzieci. A jego... jego nie sposób nie pokochać.

Placek ma ledwie cztery miesiące, a już zdążył zaznać cierpienia - najprawdopodobniej przeżył wypadek samochodowy, czego pamiątką jest przyklapnięte ucho.

Mimo przeżyć nie stracił optymizmu, ufności i radości życia. 

Kropka

Kocia wariatka, która wypędza nudę w najdalszy kąt. Biega, skacze, broi że hej! Nie brak jej wigoru, stu pomysłów minutę i szaleńczej iskry w oku. Kot psot jakich mało, łobuzerski chochlik; dla niej tabu nie istnieje, dobre do zabawy jest wszystko, a co leży na stoliku może (i będzie) leżeć na podłodze. Dużo ma też do opowiedzenia, uwielbia dzielić się opowieściami, zagadywać. Kocha ludzi, jest przytulasta, bardzo miła, otwarta, całą sobą towarzyszy człowiekowi, trzyma się blisko. Przekochana, przezabawna kotka, taki typ kociej dziewczyny, która wchodzi do sali, robi furorę i rozkręca imprezę.

Kropka, choć młodziutka, ma dwójkę dzieci - Topcia i Topcię. Nie znamy jej przeszłości, została znaleziona przy pętli tramwajowej - błąkała się samotnie. Później okazało się, że nie opodal w dziupli kryje się dwójka kociąt. Całą rodzinkę odnaleźli dobrzy ludzie i tak trafiła do Kociej Kawiarni.

Topik i Topcia

Dwa małe szatanki. Szatanki, diabełki, huncwoty i łobuzy. Jeszcze trochę pstro w główkach, jak to w tym wieku często bywa. Uwielbiają dzikie harce, psoty i zabawy i wszystko to co małe tygryski lubią. Wspinaczki gdzie tylko się da, brojenie za sto kotków, zaczepianie starszych kumpli, uciekanie spod oka czujnej mamie i stałe poszukiwania przygody! A człowiek - jak wystarczy czasu. A jak wiadomo - małe kotki mają go bardzo bardzo mało. Można je wyprzytulać, wygłaskać, gdy śpią. Zaczynają wtedy mruczeć, tulić się. Ale trwa to tylko chwilę, bo kiedy tylko - zaspane - odzyskają świadomość, zaraz przypominają sobie o napiętym grafiku i pędzą na przód, byle nie stracić okazji do zabawy. Dwie małe błyskawice, które nie usiedzą ani chwili w miejscu.

Kotki do Kociej Kawiarni trafiły wraz z mamą Kropką z pętli tramwajowej, a dokładniej: z dziupli. Tam mama schowała je przed światem, gdy sama ruszyła po pomoc dla siebie i swoich dzieci.